Nad wodą

Rugia: białe klify i tajemnice

19 lipca 2016
497 Wyświetleń
1 Komentarzy
Przeczytano 10 minut temu
Rugia: białe klify i tajemnice

Dojechać tam można ze Świnoujścia nawet rowerem. Naprawdę nie jest daleko. Jednak czy dobrze znamy jedną z piękniejszych wysp, jaka leży w basenie Morza Bałtyckiego? Rugia to miejsce, gdzie piękno ściera się z aurą tajemnicy, tworząc wyjątkową całość, obok której trudno przejść obojętnie…

U swych początków niemiecka Rugia była domem dla kilku słowiańskich plemion, którzy zaczęli się tam osiedlać już od VI wieku. Wyspa była także ogromnym miejscem silnie zakorzenionego kultu pogańskiego. Dość wspomnieć, że to włarugia2śnie tam zniszczono ostatnią (i jedną z największych) świątyń rodzimowierców. W 1168 roku z rozkazu duńskiego króla Waldemara I spalono tam sanktuarium ku czci Świętowita. Dziś to zupełnie inne miejsce…

Ciche zatoczki, malownicze półwyspy i strome klify powodują, że Rugia i jej wybrzeże plasują się w czołówce Europy Północnej i Środkowej. . W sezonie (i poza nim również) nadmorskie kurorty tętnią życiem. Ceny idą wówczas w górę, a o znalezieniu noclegu bez wcześniejszej rezerwacji można tylko pomarzyć. Wszyscy ceniący spokój w głębi lądu znajdą wytchnienie w małych, cichych wioskach, do których nie będzie dochodzić nadmorski gwar…

Sopot w niemieckiej odsłonie

Wiekowe domy wczasowe, drewniane molo, dom zdrojowy i staroświeckie budki plażowe – to wszystko sprawia, że wędrując po najpopularniejszym rugijskim kurorcie, czyli miasteczku Binz – możemy przenieść się w czasie do XIX wieku. Próżno szukać wtedy było parawanowych bitew, a kultura rugia3plażowiczów była na niewspółmiernie wyższym poziomie. Dziś już z tym trudniej, jednak klimat tamtych czasów pozostał. Swego czasu zjeżdżały tu niemieckie elity – Albert Einstein czy Tomasz Mann byli tu gośćmi. Później nazistowscy oficjele spędzali tu wolne chwile. Dziś to miasteczko o wyjątkowej architekturze z przełomu wieków wyjętej żywcem ze starych pocztówek, przyciąga głównie Niemców, którzy zabierają tam całe rodziny.Z każdym rokiem jednak liczba zagranicznych turystów systematycznie wzrasta. Przechadzając się wąskimi uliczkami wśród cukierkowych balkonów w stronę plaży, odnieść można wrażenie, że wcale nie wyjechało się z Polski. Spora część miasteczka, a zwłaszcza rejony w okolicach nabrzeża do złudzenia przypominają bowiem nasz rodzimy Sopot.

Binz to także cenione uzdrowisko. Korzystać można tu nie tylko z leczniczego morskiego klimatu, lecz przede wszystkim z termalnych basenów solankowych. Zasilane są one wodą, której skład zbliżony jest do tej z Morza Martwego – tutejsze źródła liczą 220 mln lat i wypływają z głębokości 1222 m. Gorąca jodosolanka jest tak silnie zmineralizowana, że przed napełnieniem basenów musi być rozcieńczana. Kuracjom sprzyja wdychanie jodu podczas spacerów czterokilometrową promenadą wzdłuż plaży. Żyć nie umierać :)

Co ciekawe – tutejsze wybrzeże kompletnie nie przypomina Morza Bałtyckiego, które znamy z naszego podwórka. Woda tu jest czystsza, piasek grubszy, a powietrze wyjątkowo rześkie. Czasem można się zapomnieć – to jeszcze Bałtyk? A może to już krystaliczne zatoczki Riwiery Francuskiej? Ech…

Rugia klifami stoi

Wspaniałym pomysłem jest zwiedzanie Rugii na jednośladach. Wytyczono ku temu wiele dobrze oznakowanych tras, które pozwalają na objazd praktycznie całej wyspy, kusząc przy tym wspaniałymi widokami, które rozciągają się ze skalistego wybrzeża.

Najpiękniejszą ostoją przyrody jest leżący w północno-zachodniej części wyspy najmniejszy w całych Niemczech, Park Narodowy Jasmund. Obejmuje on jedynie pasmo wybrzeża o szerokości 500 m wraz z kredowymi klifami, pierwotny las bukowy, dawne kredowe wyrobisko Quolitzer oraz rozległe łąki, bagna i ścierniska, przez które wiją się świetnie przygotowane i ozrugia4nakowane szlaki wędrowne, rowerowe oraz konne.

Największą i najpopularniejszą atrakcją parku jest oczywiście skaliste wybrzeże klifowe, którego biel wspaniale kontrastuje z zielenią roślinności i lazurem morza. Pod wpływem wody i sztormów wybrzeże nieustannie eroduje, zmieniając swoją linię. Praktycznie co roku dochodzi do osunięcia się kolejnych warstw skalnych, i morze wdziera się coraz bardziej w ląd. Do najbardziej widowiskowych formacji kredowych należy Tron Królewski (Königsstuhl), mierzący prawie 120 m wysokości. Z platformy widokowej znajdującej się na skale podziwiać można panoramę Bałtyku, kredowe słupy Wielkiego i Małego Klifu Stubbenkammer oraz pobliski wąwóz, którym zejść można do samej plaży, pokonując (bagatela) prawie tysiąc schodów, najpierw w dół, a następnie w górę. Taka mała wycieczka przed słodkim lenistwem na złotej plaży.

Prora – widmo dawnych czasów

Mówiąc o Rugii, nie sposób nie wspomnieć o ogromnym pustostanie, który docelowo miał zapewnić wypoczynek rodzinom blisko 20 tysiącom nazistowskich robotników. Oczywiście mowa tu o kompleksie Prora. Budowę rozpoczęto w 1936 roku w ramach programu „KdF – Kraft durch Freude” („Siła poprzez Radość”) mającego wzmacniać morale niemieckich robotników dzięki zorganizowanemu wypoczynkowi irugia - prora rekreacji na masową skalę. 8 potężnych, pięciopiętrowych budynków, które rozciągać się miały na długości prawie 5 kilometrów.

Aspiracje były ogromne. Megalomański plan, który był jednym z priorytetów Hitlera i angażował większość służb III Rzeszy, zakładał stworzenie molocha, do którego wczasowicze będą dowożeni statkami od strony morza, przyporządkowywani do miejsca zakwaterowania w centralnej recepcji i później rozwożeni do pokoi kolejką wąskotorową. Oprócz głównego budynku powstać miały baseny ze sztuczną falą, teatr, kino i dom zgromadzeń, koncentrujący społeczne i kulturalne życie urlopowiczów. Wszystkie pokoje miały niemal ten sam wymiar, to samo planowane wyposażenie i ten sam widok na morze. Tę sielską wizję pokrzyżował i zburzył ostatecznie wybuch II wojny światowej. I tak, zamiast wczasowiczom, Prora służyła najpierw wojennym uchodźcom, potem (po zajęciu wyspy) Armii Czerwonej i Armii Ludowej NRD jako ich koszary. Po zakończeniu działań wojennych budynki popadły w ruinę i straszyły potencjalnych turystów, którzy mimo tego ze sporym zaciekawieniem nawiedzali tajemnicze mury.

Wiązano wielkie nadzieje z momentem zjednoczenia Niemiec. Co jakiś czas powracały dyskusje o możliwości zagospodarowania kompleksu, tym bardziej, że leży on w wyjątkowo malowniczej części wybrzeża Rugii, zaledwie 150 m od morza. Świszczące przeciągiem mury były, i są nadal, inspiracją dla wielu artystów, którzy otworzyli tam swoją galerię. W 2011 roku natomiast ukończono rewitalizację jednego z budynków, który służyć teraz jako schronisko młodzieżowe. Nikt jednak nie wie, jak potoczą się dalsze losy „pomnika nazistowskiej megalomanii”, choć pojawiły się projekty przekształcenia go w nowoczesne apartamentowce.rugia5

Rugia to wspaniały kierunek na letnie wakacje, ale też krótki wypad rowerowy. Zróżnicowana baza noclegowa w postaci nowoczesnych hoteli z zapleczem SPA, pensjonatów aż po tanie kemping, pozwoli każdemu znaleźć miejsce do spania na miarę jego potrzeb i zasobności portfela. Prócz wymienionych miejsc jest tam jeszcze wiele innych zakątków wartych odwiedzenia i waszej uwagi – jednak nie będziemy odkrywać wszystkich tajemnic wyspy. Zostawimy to wam!

ROZBUDZAMY PODRÓŻNICZE MARZENIA!

One Comment

  1. Marzena

    Był tam. Nie zrobiło to na mnie wrażenia ale plaże są tam piękne. Polecam jednak cała Rugie która jest bardzo malownicza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *