Nad wodą

Wyspa Wielkanocna: raj pośrodku niczego

27 marca 2016
126 Wyświetleń
0 Komentarzy
Przeczytano 8 minut temu
Wyspa Wielkanocna: raj pośrodku niczego

Gdzieś, gdzie normalny wzrok nie sięga, a wokół nie widać niczego prócz oceanu, leży niewielka wyspa, która spędza sen z powiek wielu. Jej tajemnice skrywane od tysięcy lat poruszają wyobraźnie kolejnych pokoleń. Kiedyś izolowana i niedostępna, dziś już można tam spędzić wspaniałe wakacje. Dziś chrześcijanie świętują Zmartwychwstanie Chrystusa, więc nie mogliśmy Was zabrać nigdzie indziej, jak tylko w jedno miejsce. Jest nim Wyspa Wielkanocna!

Wyspa Wielkanocna – jedna z najmłodszych

Pod względem geologicznym Wyspa Wielkanocna to jeden z najmłodszych obszarów na Ziemi. Jest ona pochodzenia wulkanicznego i znajduje się na rubieżach Oceanu Spokojnego. Pomiędzy 750 000 a 100 000 lat temu uformowały ją cztery główne wulkany: Rano Kau, Rano Raraku, Puakatike oraz Terevaka. Można powiedzieć, że leży pośrodku niczego. Dlaczego? Jak inaczej skomentować fakt, że od stałego lądu dzieli ją niemal 4000 km, zaś od najbliżej położonej, maleńkiej wysepki Pitcairn prawie 2000 km? No jak? Ten punkcik (jej powierzchnia to jedynie 163,6 km²) na wielkiej tafli oceanu jest także jednym z najdłużej izolowanych miejsc naszego grobu. Obecnie należy do Chile i stanowi część składową regionu Valparaiso. Jedynym lotniskiem na wyspie jest Mataveri. Pas startowy został w latach 80. XX wieku wydłużony do niebotycznych rozmiarów na podstawie umowy między Augusto Pinochetem i Ronaldem Reaganem. Obecnie ma on 3318 metrów długości i był zapasowym lądowiskiem dla promów kosmicznych, co pozwala teraz na lądowanie odrzutowców o naprawdę dużych gabarytach. Jedyną linią lotniczą, której samoloty tu docierają, jest LAN Airlines

Wyspa Wielkanocna, czyli relikt kultury polinezyjskiej

Mówi się, że wyspa została zasiedlona przez jej rdzennych mieszkańców już w V wieku n.e., jednakże Europejczycy, a w zasadzie Holendrzy pod dowództwem Jakuba van Roggeveena, dotarli do niej w Niedzielę Wielkanocną w 1722 r. i prawdopodobnie stąd właśnie pochodzi jej nazwa. Jednak mieszkańcy, słysząc Easter Island, reagują dość sceptycznie i niechętnie. Zdecydowanie bardziej wolą, gdy używa się jej oryginalnej nazwy, czyli Rapa Nui, co oznacza Wielką Ziemię, lub Te Pito o Te Henua (Pępek świata). Jej historia obfituje w wiele tragicznych wydarzeń takich, jak chociażby: głód, epidemie, choroby, kanibalizm, wojny domowe, niewolnictwo i kontakty z kolonizatorami, a jej późniejsza spuścizna kulturalna przyniosła jej nieproporcjonalny duży rozgłos. Nie będziemy się nad nią zbytnio rozwodzić, choć na uwagę zasługuje z pewnością jeden z jej epizodów.

Długousi, krótkousi i kult człowieka-ptaka

Przypuszczalnie u schyłku XVII lub XVIII wieku doszło do wojny domowej, która doprowadziła do upadku kultury Rapa Nui. Według miejscowych legend, grupa ludzi zwanych hanau epe (długousi lub krępi) weszła w konflikt z inną grupą zwaną hanau momoko (krótkousi lub szczupli). Doszło między nimi do wyniszczającego konfliktu, w wyniku którego „długousi” zostali całkowicie wytępieni. Przy życiu pozostał tylko jeden jej przedstawiciel, którego nazwano Ororoinem. Różnie interpretuje się tą opowieść, gdyż dokładnie nie wiadomo co było przyczyną walk. Właśnie w tym schyłkowym okresie kultury Rapa Nui, przywódcy wojowników, zwani matatoa z nieznanych powodów ustanowili nowy kult oparty na wcześniej niewyróżniającym się bogu ptaków Make-make. W kulcie człowieka-ptaka, czyli tangata manu, każdego roku wraz z nastaniem wiosny rozpoczynała się rywalizacja, w której reprezentant każdego klanu skakał do morza ze skały Orongo i płynął do pobliskiej skalnej wysepki Motu Nui. Pierwszy, który znalazł jajo rybitwy i wrócił z nim na skałę był uważany przez cały rok za człowieka-ptaka i opiekuna wspólnoty. Tradycja ta była praktykowana jeszcze po przybyciu Europejczyków, ale została zniesiona w połowie XIX wieku przez chrześcijańskich misjonarzy.

Wyspa Wielkanocna i tajemnicze posągi

Mówimy Wyspa Wielkanocna i od razu wyobrażamy sobie ogromne posągi, które od zawsze budziły respekt, podziw i ciekawość. Nazywają się one moai i, tak jak wyspa, są pochodzenia wulkanicznego. Istnieje wiele hipotez na temat tego, kto rzeźbił w tufie i stworzył te monumentalne dzieła, których średnia waga dochodzi do 20 ton, a największy z nich, Paro, ma około 10 metrów, a jego waga to aż 75 ton. To jednak i tak nic w porównaniu z odkryciem badaczy, którzy odszukali niedokończony posąg, który w zastanej formie miał 21 metrów i blisko ważył przeszło 270 ton! Wracając do ich powstania, to niektóre źródła podają, iż mogli je stworzyć polinezyjscy osadnicy na przełomie XI i XII wieku, choć wydaje się to dość wątpliwe zważywszy na fakt, że najbliższa zaludniona wyspa oddalona jest o ponad 2000 km, a silne prądy sprawiały problemy nawet europejskim żeglarzom. Przeznaczenie tych obiektów nie jest dotychczas znane. Powstało na ten temat wiele teorii, mówiących choćby o posągach jako wyobrażeniu bóstw czy przodków. Spełniały z całą pewnością funkcje kultyczne.

Obecnie znanych jest blisko 900 moai, a zdecydowana większość z nich powstała w słynnym kamieniołomie Rano Raraku, który z niewiadomych powodów został nagle opuszczony, a rzeźbiarze pozostawili po sobie wiele jeszcze niedokończonych figur. W połowie XIX wieku większość moai została przewrócona. Przypuszcza się, że było to wynikiem bratobójczych walk na wyspie. Współcześnie około 50 moai z powrotem osadzono na ich dawnych miejscach, co wiąże się z utworzeniem w 1935 roku Parque Nacional Rapa Nui, który ochrania blisko 50% powierzchni wyspy, a w 1996 roku wpisany został na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Wyspa Wielkanocna, choć już otwarta na świat, choć zwiedza ją coraz więcej turystów, to jednak wciąż skrywa w sobie wiele tajemnic, które będą z całą pewnością napędzać wyobraźnię poszukiwaczy przygód i miłośników teorii spiskowych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *