Swego nie znacie

Swego nie znacie (odc. 27 ): Zamek Krzyżtopór

15 maja 2016
653 Wyświetleń
0 Komentarzy
Przeczytano 7 minut temu
Swego nie znacie (odc. 27 ): Zamek Krzyżtopór

Jak ten czas leci! 27. odcinek naszego cyklu to doskonała okazja by wybrać się tym razem do województwa świętokrzyskiego, a dokładnie do maleńkiej wioski, co Ujazd się zowie. To właśnie tam staniemy oko w oko z ruinami jednej z najpiękniejszych rezydencji w Polsce. Przed Wami – Zamek Krzyżtopór!

Zamek Krzyżtopór: historia ambicji i przepychu

Wieś Ujazd na przełomie XVI i XVII wieku należała do Zbigniewa Ossolińskiego herbu Topór, który jednak nie wyróżniał jej spośród swych włości. W 1619 roku dziedzictwo ujazdowskie przeszło w posiadanie jego syna, Krzysztofa Ossolińskiego, który prawdopodobnie w 1627 rozpoczął wznoszenie jednego z najwspanialszych w Polsce założenia rezydencjonalno-fortyfikacyjnego. Dość wspomnieć, że do czasu budowy francuskiego Wersalu, ten zamek był największą tego typu budowlą w całej Europie!

Budowa trwała blisko 20 lat i zakończyła się w 1644 roku. Prowadzono je pod kierownictwem architekta Wawrzyńca Senesa. Liczby obrazujące przepych i ogrom tego przedsięwzięcia mogą przyprawiać o ból głowy. Przed czytaniem radzimy znaleźć coś do siedzenia… Uwaga:

kubatura: 70 000 m3

powierzchnia: 1,3 ha

łączna długość murów: 600 m

łączna powierzchnia murów: 3730 m2

To jeszcze nic, zobaczcie tylko na materiały wykorzystane do budowy: 11 000 ton miejscowego piaskowca kwarcytowego, 300 m3 piaskowca kunowskiego, 30 000 dachówek, 200 000 cegieł, 500 ton wapna palonego, 5 000 m3 piasku oraz marmury, alabastry i egzotyczne drewno. Dla uzyskania wodoodpornej zaprawy dodano ponoć do wapna białka z miliona jaj kurzych. Na to wszystko wydano, bagatela, 30 000 000 złotych! Od tych wszystkich zer niewątpliwie można dostać oczopląsu.

Ossolińskiemu z pewnością nie można odmówić ambicji i rozmachu. Sam był mocno zaangażowany w kontrreformację i taki też miał być jego zamek. Pełen przepychu, miał powalać na kolana, budzić respekt – i tak właśnie było. Obiekt wzniesiono na planie regularnego pięciokąta otoczonego fosą, a wewnątrz znajdował się zespół pałacowy, mieszkalny oraz budynki gospodarcze i obszerny dziedziniec. Zamek prezentuje bardzo rzadki w Polsce typ palazzo in fortezza, tj. rezydencji łączącej wygodę mieszkańców z funkcją obronną, a jego forma nawiązuje do kardynalskiej siedziby Farnese zbudowanej w mieście Caprarola we Włoszech.

Ciekawostka ciekawostkę pogania

Zamek Krzyżtopór to bezkresna kopalnia  anegdot, które doskonale obrazują wyjątkowość tego miejsca. Oto i kilka z nich:

Sala jadalna w wieży miała ponoć szklany strop, przez który pełnił jednocześnie rolę akwarium, w którym aż roiło się od egzotycznych rybek.

Skłonności do astrologii i magii, jakie przejawiał Krzysztof Ossoliński, ujawniły się również przy budowie Krzyżtoporu. Nad wejściem w wieży bramnej umieszczono hieroglif przypominający stylizowaną literę W. Ma ona symbolizować, zgodnie z księgą kabały, wieczne trwanie tego miejsca. Inni dopatrują się w niej herbu Habdank. Dodatkowo, zamek miał 365 okien (przypadek? nie sądzę).

Krzyżtopór miał mieć podziemne połączenie z Ossolinem. Ongiś Krzysztof i jego brat, Jerzy jeździli tym lochem do siebie w odwiedziny. Droga ta miała być wyłożona głowami cukru, aby sanie poruszały się łatwiej i szybciej.

Podobno w latach 60. XX wieku Krzyżtopór stał się obiektem zainteresowań pewnego bogatego obywatela U.S.A., który chciał go kupić, pociąć na bloki, wywieźć do Stanów Zjednoczonych i tam ponownie złożyć na terenie swojej posiadłości w Teksasie.

Jeszcze Wam mało? Uwierzcie, jest ich dużo, dużo więcej…

Czytając historię zamku (tak, kliknijcie – jest naprawdę pasjonująca!), można tylko zadać sobie pytanie: „Po co to wszystko?”. Zwłaszcza, że swoją rolę Zamek Krzyżtopór pełnił tylko przez kilkanaście lat…

Zamek Krzyżtopór: a co teraz?

Obecnie, pomimo zniszczeń, jakie dokonały się tutaj w ciągu dwustu lat po opuszczeniu jej przez ostatnich mieszkańców, budowla wciąż stanowi czytelne założenie: zachowało się 90 procent oryginalnych murów i, niestety, tylko 10 procent sklepień. Co niezwykle ważne, zamek nie był nigdy przebudowywany w myśl nowych tendencji panujących w architekturze, dzięki czemu możemy go podziwiać w pierwotnej postaci – w wielu miejscach dostrzec można jeszcze resztki dekoracji sgraffitowych lub detali kamiennych stanowiących oryginalny wystrój otworów okiennych czy portali.

W roku 1991 został on oficjalnie otwarty dla zwiedzających, których czeka spacer pośród labiryntów korytarzy i podziemii, obecnie pustych i pozbawionych jakiegokolwiek wyposażenia, ale przez to jeszcze bardziej tajemniczych, uskrzydlających wyobraźnię każdego, kto tutaj zajrzy. Dla ruchu turystycznego dostępne są sale i pomieszczenia do wysokości drugiej kondygnacji, podziemne stajnie i piwnice połączone wąskim, mrocznym tunelem, a także korona murów obronnych, którą wytyczono trasę spacerową wokół pięcioboku skrzydeł dawnego pałacu.

Zamek Krzyżtopór to dziś pełna magii malownicza ruina zagubiona wśród pól opatowskich, z dala od dróg i szlaków turystycznych, a jednocześnie najbardziej reprezentacyjny gmach ziemi sandomierskiej i największa warowna rezydencja magnacka w Polsce. Odbywają się tam turnieje rycerskie, a także liczne imprezy plenerowe, które naprawdę przywracają ducha tamtych czasów… 

To jak? Już zaczęliście się pakować do drogi? NIE? Zatem koniecznie to obejrzyjcie!

Zmieniliście już zdanie? :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *