Swego nie znacie

W którą stronę? Bieszczady w tle.

3 lipca 2016
995 Wyświetleń
6 Komentarzy
Przeczytano 5 minut temu
W którą stronę? Bieszczady w tle.

Dziś będzie, krótko acz treściwie. Padną ważne pytania. Mam nadzieję, że poszukacie na nie odpowiedzi. #MyśliNieuczesane zabierają na dzisiejszą wędrówkę polski symbol wolności – Bieszczady. Dajcie się porwać :) W drogę.

Bieszczady – w którą stronę?

Niedziela. Kolejna. Kolejny dzień naszego życia. Kolejna okazja, by dobrze spożytkować dany nam czas. Kolejna okazja, by zrobić coś dobrego. By stać się chlebem dla innych. By pomóc uśmiechnąć się strapionemu. By coś zmienić w swoim życiu. By coś zmienić w życiu innych. By zacząć żyć. Tak naprawdę. Może uznacie to za wycierany od lat slogan, ale zdanie ŻYJ PEŁNIĄ ŻYCIA naprawdę może się ziścić. Ale tylko wtedy, gdy czubek naszego nosa przestanie wyznaczać azymut i kierunek stawianych przez nas kroków. Szukamy ciągle drogi do szczęścia. Chcemy mieć więcej. Chcemy zobaczyć jak najwięcej. Chcemy czuć jak najwięcej. Chcemy doświadczać. Ciągle chłoniemy, zagarniamy dla siebie. Ale czy to ma być szczęście? Ukute na składowaniu i kolekcjonowaniu. Czy jestem szczęśliwy? W samotności. Co z tego, że zwiedzę cały świat, jeśli nie będę mógł się tym podzielić. Z kimkolwiek. Szczęście, radość, miłość, uśmiech – to wszystko nasze życiowe paradoksy – pomnażają się, rosną, ale tylko wtedy, gdy się je dzieli. Piękny paradoks. Cały czas nie mogę wyjśćpłomień z podziwu nad tym. Im więcej dobra daję innym, tym łańcuch staje się dłuższy, mocniejszy. Choć czasem nie jest łatwo, by dać najdroższą cząstkę siebie – przecież ją stracę. Boję się. O siebie. To jednak warto znaleźć w sobie odwagę i spojrzeć w twarz drugiego. W lustrze. Pod warstwami dramatów, smutku i łez, znajdziecie tlącą się iskrę, która pragnie stać się płomieniem. Płomieniem, który rozpali innych, który będzie trwał.

Zastanawialiście się czasem, w którą stronę zmierza Wasze życie? Co jest Waszym kompasem? Czy skupiam się na gromadzeniu i kolekcjonowaniu? A może spalam się tylko dla innych? To też jest kolejne niebezpieczeństwo. Nie da się tylko i wyłącznie spalać dla drugich. Nasz płomień (a może dopiero iskrę) też trzeba podsycać. Cały czas. Ale czy potrafię przyjmować ten płomień od innych? Od przyjaciół, rodziny, przypadkowo napotkanych ludzi? Przyjmowanie (nie mylcie z braniem) to ogromna sztuka – niekiedy trudniejsza niż dawanie siebie – choćby tej najcenniejszej cząstki nas. Głupio nam wtedy. Ba, gorzej, jest jeszcze wtedy, gdy o płomień i pomoc mamy prosić. Nie… Przecież to oznaka słabości. Mojej słabości. Wstydzę się jej. Boję się jej. BZDURA! To oznaka dojrzałości. Pomyślałeś kiedyś, że prośba o pomoc to będzie nobilitacja dla osoby, do której ją skierujesz? To będzie oznaczać, że naprawdę doceniasz jej zdolności, umiejętności, wiedzę czy życiową mądrość… Dowartościujesz ją. Rozniecisz iskrę. Rozpalisz płomień. Warto znaleźć w sobie choć odrobinę odwagi – jednak nie obędzie się bez zmiany perspektywy. Bez zmiany kierunku życia. W którą stronę chcesz iść?

Tylko radykalne zmiany pozwolą poczuć Ci upragniony pokój (nie myl ze spokojem) i doświadczyć prawdziwej wolności. Od tej pory nie będzie już „wolności od”, lecz jej miejsce zajmie „wolność do”. Wolność do dobra, do piękna, do miłości, do życia. A gdy już jesteśmy przy wolności, to jak wspomniałem na początku – dla mnie jej symbolem są Bieszczady. To właśnie na tamtejszych szlakach, delektując się przestrzeniami i zielonymi szczytami, można poczuć jej zew, a wiatr we włosach pozwoli rozjaśnić myśli. Pozwoli dokonać wyboru. W którą stronę chcę iść…

Dobrego (i owocnego) oglądania…

mp

ROZBUDZAMY PODRÓŻNICZE MARZENIA!

6 Comments

  1. Bardzo przydatny i treściwy wpis. Ważne jest działanie dla innych, oraz zmiany, ale nie może nam również zabraknąć czasu na odpoczynek. Wczoraj wróciłam właśnie z Wisły :-)Dla mnie góry i inne zielone miejsca również są najlepszą przestrzenią na której mogę pobyć z Bogiem i samą sobą.

  2. Dobrze jest żyć rozsądnie, a przy tym w „tu i teraz”

  3. Filmy, każdy inne spojżenie na to samo miejsce. Przyjemny zamysł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *