W górach

Neuschwanstein: masa piękna i kiczu

30 czerwca 2016
971 Wyświetleń
3 Komentarzy
Przeczytano 7 minut temu
Neuschwanstein: masa piękna i kiczu

Wszyscy, a przynajmniej większość z nas, oglądała kreskówki Walt’a Disney’a, prawda? Pamiętacie ten moment, gdy w intro pojawia się przepiękny zamek w blasku fajerwerków? Któż nie chciał się z nim znaleźć choć na chwilę… Ech… Wspomnienia :) Skoro powrót do dziecięcych lat mamy za sobą, mamy kolejne pytanie – wiecie może, na czym wzorowali się twórcy tej animacji, która stała się wizytówką wytwórni? Powiemy Wam. To Neuschwanstein – ukryty w Bawarskich Alpach.

Neuschwanstein: najbardziej znany na świecie?

Nawet, gdyby ktoś nie znał ciekawostki związanej z Disney’em, to z pewnością gros ludzi kojarzy wizerunek zamku z przewodników, katalogów, widokówek, kalendarzy, tapet na pulpit. Nie oszukujmy się – Neuschwanstein jest wszędzie! :) Ale czy to umniejsza jego wyjątkowości i pięknu! NIE! STANOWCZO, NIE! Odwiedza go co roku wiele (delikatnie rzecz ujmując) osób – i każda z nich wychodzi stamtąd oczarowana, a część – zażenowana. Co wzbudziło aż tak skrajne emocje? Sprawdźmy…

Neuschwanstein – projekt szalonego króla

Znajduje się on jakieś półtora godziny jazdy na południe od Monachium. Zamek Neuschwanstein, czyli Nowy Kamienny Łabędź, bo tak przetłumaczyć można nazwę tej XIX-wiecznej budowli, wznosi się na szczycie stromego, skalistego wzgórza porośniętego ciemnym lasem nad przełomem rzeki Pöllat. Sąsiedztwo gór i specyficzny mikroklimat sprawia, że okolice zamku często spowija mgła, w której fantazyjna budowla rozpływa się, jak w przysłowiowej mgle, stając się słabo widzialną, ale w ciągu dnia pięknie odcina się i znakomicie prezentuje na tle błękitnego nieba.

Spoglądając nań, można odnieść wrażenie, że za chwilę księżniczka w wieży zacznie krzyczeć o pomoc, a ziejący ogniem smok wyskoczy z podziemnej groty. Neuschwanstein roztacza naprawdę baśniową atmosferę. Jednak wraz z ze zbliżaniem się do bram zamku, aura robi się coraz dziwniejsza. Widoki przestają być tak wspaniałe. W żołądku czuć dziwny ścisk. Dlaczego? Przecież to spełnienie dziecięcych marzeń – być w zamku z Disney’a…

Z daleka cudo – ale z bliska… Cóż – trudne to jest do opisania. Architektoniczny misz masz totalny. Miejscowi mówią nawet, że zamek wzniesiono w neoromańsko-pseudomauretańsko-neogotyckim stylu. Nic więc dziwnego, skoro jest on fanaberią szalonego króla – Ludwika II, z dynastii Wittelsbachów, władającej Bawarią przez 738 lat. Nie interesowała go jednak polityka i wojny. Król, o którym można powiedzieć, że był pacyfistą, przeNeuschwanstein2grał w 1866 r. wojnę z Prusami, a Bawaria włączona została do Rzeszy Niemieckiej, czemu się sprzeciwiał. Należał on do tych władców, którzy przez pokolenia zapamiętani zostali głównie dzięki swym dziwactwom. Niepowodzenia osobiste i polityczne sprawiły, że wycofał się w swój bajkowy świat germańskich legend. Budowa Neuschwanstein miała zrekompensować mu porażki polityczne i osobiste, utratę suwerenności, a także miał się on stać jego prywatnym królestwem, ucieczką od trudnej i nielubianej rzeczywistości. Kto by pomyślał, że to głównie dzięki niemu zapisze się w pamięci potomnych.

Ludwika można nazwać królem przepychu i kiczu. Jak inaczej nazwać, sypialnię władcy ozdobioną freskami przedstawiającymi historię Tristana i Izoldy? Wykonaniem drewnianych rzeźbień w sypialni króla zajmowało się 14 stolarzy pracujących przez cztery i pół roku. Ukrytymi w boazerii drzwiami wychodzi się z gabinetu do sztucznej groty o surowych kamiennych ścianach, ze sterczącymi z sufitu stalaktytami. Do tego jeszcze Sala Tronowa, którą niemal w całości wykonano ze złota. Uwierzcie, że to tylko najdelikatniejsze przykłady… Budowany był przez kilkanaście lat pałac, jest jednak mało funkcjonalny, ma 35 km korytarzy i kilkaset stopni schodów, ozdneuschwanstein3obiony jest girlandami balkonów i mnóstwem wieżyczek. Nie przypomina Wam to dekoracji teatralnej? Ludwik był miłośnikiem germańskich legend, a w szczególności twórczości Wagnera. Może dlatego projekt wnętrz zlecił słynnemu scenografowi, Christianowi Junkowi?

Największą salą i jedną z bardziej reprezentacyjnych jest ogromna Sala Śpiewaków, zaprojektowana specjalnie do wystawiania w niej prywatnych przedstawień wagnerowskich oper. Została ona ozdobiona obrazami Ferdynanda Piloty´ego przedstawiającymi sceny ze słynnej opery Wagnera ,”Parsifal”. Jej pierwowzorem była Sala Śpiewaków z opery „Tannhäuser”, której twórcą był – a jakże – Wagner. Ludwik II wagneroholikiem? Skądże znowu :)

Neuschwanstein to prawdziwa skarbnica ciekawostek, które jeszcze dobitniej oddają skomplikowaną i – nie bójmy się tego powiedzieć – pokręconą naturę i osobowość króla. Jedwabne obicia na krzesła i fotele w całym zamku haftowało przez 7 lat 200 mniszek. W zamku jest 90 komnat, z czego w czasie budowy i za życia króla ukończono tylko trzydzieści. Reszta czeka na to aż po dziś. Szczytem szaleństwa Ludwika był z pewnością specjalny dekret, wedle którego po jego śmierci Neuschwanstein miał zostać zrównany z ziemią. Na szczęście nie wykonano jego woli…

Może zamek Neuschwanstein jest architektonicznym dziwadłem i fanaberią szaleńca – ale, jak już to stwierdziliśmy – wcale to nie umniejsza jego wartości. Skrajne emocje, jakie wywołuje jeszcze bardziej zachęcają do tego, by się z nim spotkać sam na sam.

ROZBUDZAMY PODRÓŻNICZE MARZENIA!

 

3 Comments

  1. Izabela

    Dekret o zniszczeniu zamku – skad macie taka informacje? Mnie wiadomo, ze jak opuszczal zamek uznany za niepoczytalnego, prosil o troske i opieke nad nim, czujac, ze sam nigdy juz tam nie wroci.
    I nie byl szalony, byl homoseksualista i powstalo jeszcze wiele innych ciekawych obiektow na jego zyczenia (np. w Monachium).
    A wiecie, ze on sam nigdy nie slyszal nazwy Neuschwanstein?
    Ciekawy wpis – czytalam z przyjemnoscia:-)

    • Mateusz

      nie był szalony? a budowanie pałaców i zamków w ramach własnego widzimisię? :) wiemy, że nie słyszał… wiemy… :) a źródła? Cóż – tajemnica :) znając życie i koloryzowanie wydarzeń przez potomnych z pewnością prawda leży gdzieś po środku… no ale jakoś wejściówki do zamku trzeba sprzedawać, prawda? :)

  2. Pingback: Reichsburg Cochem- zamek w baśniowej dolinie - TRIPONLINE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *