Gdzie zjeść

Hongkong, czyli kiedy jedzenie staje się atrakcją

18 marca 2016
243 Wyświetleń
0 Komentarzy
Przeczytano 8 minut temu
Hongkong, czyli kiedy jedzenie staje się atrakcją

Są takie miejsca, gdzie na talerzu można znaleźć cały świat. Są takie miejsca, gdzie jedzenie jest tak wyjątkowe, że staje się jego atrakcją. Hongkong z całą pewnością do nich się zalicza. Dlaczego? Czytajcie dalej…

Michelin w przystępnej cenie

W Hongkongu, mieście drapaczy chmur, neonów i światowej finansjery, znajduje się przeszło 8 tysięcy restauracji. Różne są standardy, różne wielkości, różne ceny – od niewielkich streetfood’owych knajpek do eleganckich, wystawnych sal, serwujących dania kuchni z całego świata. Znajdziecie tam potrawy z Włoch, Meksyku, Francji, Nepalu, Argentyny, Japonii, ale przede wszystkim są to królestwa chińskiego jedzenia. To właśnie w Hongkong jest domem dla Tim Ho Wan, czyli najtańszej na świecie restauracji wyróżnionej gwiazdką Michelina, gdzie czekając w kolejce, można nawiązać naprawdę fantastyczne znajomości i przyjaźnie.

Hongkong: czy już jadłeś?

Chińczycy pozdrawiają się nie pytaniem: „Jak się masz?”, lecz „Czy już jadłeś?” („Láy sik-jó faan may?”). To bardzo ważne, by nie być głodnym, trzeba mieć siłę, by podołać nieustannemu pędowi w tym mieście. W Hongkongu jada się nawet do pięciu razy dziennie. Z reguły bardzo szybko w ciągu dnia, by trochę zwolnić pod wieczór, gdy robi się chłodniej i nieco spokojniej – choć to zależy od tego, gdzie się jada. Kuchnia chińska jest niezwykle zróżnicowana i właściwie wszystko co nadaje się do zjedzenia ostatecznie trafia na talerz. Mieszkańcy okolic Kantonu dumnie twierdzą, że „jeśli coś co ma cztery nogi i nie jest stołem, to nadaje się do jedzenia”. Coś w tym musi być, bo nikogo tu nie dziwi, że przygotowując zupy, kucharze do ogromnego gara wrzucają drób w całości: z głową, wnętrznościami, odnóżami. Takie i inne kwiatki to norma na ulicach Hongkongu.

Cztery regiony wariacji na temat kuchni chińskiej

Chińczycy zasadniczo wyróżniają cztery odmiany kuchni chińskiej. Każda jest inna, ale razem tworzą niepowtarzalną mieszankę smaków i aromatów, którymi Hongkong aż kipi.
Najostrzejsza ze wszystkich i ulubiona tylko przez prawdziwych pasjonatów pikanterii jest kuchnia syczuańska. Jej wizytówką są żabie udka i wędzona kaczka. Tę ostatnią gotuje się w ostrej papryczce chilli, a wcześniej marynowana jest w winie przez 24 godziny. Przykrywa się ją liśćmi herbaty, by na koniec dać jej spokojnie dojść w kociołku nad paleniskiem z węgla drzewnego. Inne specjały to chociażby krewetki z solą i czosnkiem, suszona wołowina z chilli, ryba w ostrym sosie oraz bakłażany w czosnku. Najsłynniejszym daniem jest jednak gongbao jidingkurczak z orzeszkami i chili.

Na północy kraju króluje tzw. kuchnia pekińska. Nie jest ona zbyt wyrafinowana, niewiele w niej warzyw. Najbardziej rozchwytywane potrawy to oczywiście kaczka po pekińsku, serwowana z naleśnikami i sosem śliwkowym oraz mongolski kociołek. Warzywa oraz mięso przyrządzane są w specjalnym naczyniu a’ la fondue. Znakiem rozpoznawczym są intensywne przyprawy i aromatyczne korzenie, takie jak pieprz, czosnek, imbir, por czy koriander.

Przeciwieństwem kuchni syczuańskiej jest niezbyt pikantna kuchnia kantońska. Doskonale się sprawdza jako dla osób z podwyższonym poziomem cholesterolu, gdyż do przyrządzania potraw używa się niewielkiej ilości oleju. Lekko niedogotowane serwowane z dużą ilością owoców morza, warzyw, smażonej wieprzowiny, kurczaka, ryby na parze i smażonego ryżu. W swoim repertuarze może pochwalić się prawdziwie egzotycznymi specjałami, które u przeciętnego zjadacza schabowego z ziemniakami mogą powodować co najmniej zawroty głowy. Przeczytajcie tylko: suszone kalmary, stuletnie jaja, (tradycyjnie gotowane w końskiej urynie), zupa z płetw rekina, zupa wężowa, gulasz z psa i wiele innych, jednak na razie wystarczy już tej wyliczanki. Wśród mieszkańców Hongkongu najpopularniejszym daniem śniadaniowym oraz w porze lunchu jest tzw. dim sum (po kantońsku oznacza to „dotknąć serce”). Są to różnego rodzaju przekąski, zasadniczo przygotowywane na parze w postaci pierożków z różnymi nadzieniami. Popija się je najczęściej herbatą, nawet o smaku pończochy, a wszystko przez specjalny proces parzenia, do którego używa się sitka z tegoż materiału.

Najmniej znana jest kuchnia szanghajska. Dużo w niej zup i potraw rybnych. Jest zdecydowanie cięższa i słodsza niż kuchnia kantońska. Do najsłynniejszych dań należy tzw. beggar’s chicken” (kurczak żebraków), czyli legendarne danie owinięte w liście lotosu, pieczone w glinianym piecu. kaczka „ośmiu skarbów” oraz „pijany kurczak”. Co ciekawe, pierogi i makaron jada się w niej zasadniczo częściej niż ryż.

Na co teraz mamy sezon?

Każdy z kulinarnych regionów kuchni chińskiej ma swoje specjalności sezonowe. Na jesieni wiele restauracji serwuje gotowane na parze „włochate” kraby. Zimą jada się rozgrzewające dania z dziczyzny (jelenie, dzikie ptactwo oraz żółwie hodowane na chińskich farmach), podawane w podwójnie gotowanej zupie. Także typowym zimowym daniem jest hot pot, czyli gorący kociołek, w którym biesiadnicy sami gotują mięso, warzywa i owoce morza w podgrzewanym na stole kociołku. W czasie Chińskiego Nowego Roku, jada się specjalne ciastka oraz abalone, czyli gatunek głębokowodnych mięczaków. W sezonie letnim, niezwykle popularny jest zimowy melon, ze względu na lekkość oraz łatwość absorbowania smaków innych dań.

A gdzie się wybrać, żeby spróbować choć kilku potraw z całej gamy? Można wydać ogromne pieniądze i pławić się w luksusach białych obrusów, ale prawdziwy smak Hongkongu poczujecie dopiero w maleńkich knajpkach rozsianych tu i ówdzie, gdzie na własne oczy zobaczycie, jak mistrzowie street food’u przygotują dla Was iście cesarską ucztę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *