Gdzie zjeść

Kuchnia mołdawska, czyli odważne łączenie smaków

19 maja 2016
661 Wyświetleń
0 Komentarzy
Przeczytano 7 minut temu
Kuchnia mołdawska, czyli odważne łączenie smaków

Nie oszukujmy się. Kraj, do którego Was zabieramy to wcale nie jest kraina mlekiem i miodem płynąca. Bieda czasem goni biedę i ciężko mieszkańcom związać koniec z końcem. Nieraz muszą dokonywać twardych, bezkompromisowych wyborów. Także w sferze kuchennej. Odważne połączenie smaków różnych składników to właśnie kuchnia mołdawska.

Kuchnia mołdawska: konglomerat smaków

Tradycyjna kuchnia mołdawska znana jest ze swojej różnorodności, dlatego jest uważana za jedną z najciekawszych kuchni świata. Jej charakter kształtował się pod wpływem różnych kultur – od greckiej, przez rzymską, turecką, ukraińską, zachodnioeuropejską i rosyjską. Prawdziwa mieszanka stylów, która doznaniami potrafi powalić na kolana.

Ogromną rolę w kuchni mołdawskiej odgrywają warzywa. Można je spotkać na mołdawskich stołach praktycznie pod każdą postacią: świeże, gotowane, smażone, pieczone, nadziewane, duszone lub kiszone. Do najczęściej wykorzystywanych należą: fasola szparagowa, ciecierzyca, bakłażany, kabaczki roślinne, papryka, papryka, por, pomidory, ogórki, kalafior i dynia. Trudno byłoby sobie wyobrazić kuchnię mołdawską bez mięsa i zup. Popularny jest rosół i ciorbă, czyli kwaśne zupy np. zupa wołowa, kalafiorowa czy zupa z żołądków. Rozpowszechnione są pieczony i grillowany kurczak, pulpety i duszona jagnięcina.

Jak już mogliście się przekonać, tamtejsze potrawy opierają się na tradycyjnych europejskich produktach, takich jak wołowina, wieprzowina, ziemniaki i kapusta. Najbardziej popularne są jednak wszelkie pochodne bryndzy oraz wszelkiego rodzaju zboża, a w szczególności kukurydza, która została sprowadzona do Mołdawii „zaledwie” 300 lat temu. Początkowo było to jedzenie dla ludzi biednych, jednak z czasem udoskonalono przepisy i produkty kukurydziane stały się elementem codziennych posiłków.

Kuchnia mołdawska: mamałyga i cała gama potraw

Każda gospodyni ma w zanadrzu przygotowaną wariację na temat najsławniejszego dania Mołdawii, czyli mamałygi.
To potrawa, która stała się symbolem, wrosła w tamtejszą kulturę i tradycję. Kiedyś kojarzona z ubóstwem, stała się powodem do określania Mołdawian mamałygami. Jeśli kojarzycie włoską polentę, to przynajmniej wiecie, czego można się spodziewać. Według bazowego przepisu ma to być rodzaj dość gęstej papki, która powstaje przez zagotowanie mąki lub drobnej kaszy kukurydzianej z dodatkiem swojskiego masła. Często serwuje się ją z bryndzą, skwarkami i śmietaną. Świetnie smakuje także z mużdiejem, czyli niezwykle pikantnym sosem czosnkowym, który podaje się również do dziczyzny, ryb i ostryg. Mamałyga genialnie komponuje się także z gulaszem, można ją spożywać z sosami podawanymi do spaghetti i innych włoskich makaronów- jak widać ma ona wiele zastosowań i możliwości podania. Parafrazując tytuł filmu Roberta Emmericha z Jean-Claude Van Damme’em w roli głównej, mamałyga to takie danie uniwersalne. Co ciekawe, w ostatnim czasie coraz większą popularność zyskują desery na bazie mamałygi, która w tym przypadku przybiera formę purée. Najlepiej smakuje wtedy z owocową konfiturą, syropami, bitą śmietaną, masą orzechową albo gorącą czekoladą.

Nazwy mużdiej w różnych częściach Mołdawii często używa się zamiennie z sałamachą. Oba przysmaki mają wspólny punkt wyjścia: CZOSNEK. Zalewa się go pikantnym rosołem z kiszonych ogórków, dodaje nieco soli, zmieloną ostrą paprykę, zeszkloną na oleju słonecznikowym drobno posiekaną cebulkę i szczyptę roztartej kolendry. Można go dodatkowo przyprawić, wzmocnić (however), zawierającą w sobie wszystkie ostrości świata pastą, czyli adżyką. Całość smakuje wręcz rewelacyjnie – choć jest to potrawa, danie, dodatek dla ludzi o mocnych nerwach i podniebieniach (najlepiej już kompletnie wypalonych).

Kuchnia mołdawska może pochwalić się także innymi rodzimymi przepisami, do których z całą pewnością zalicza się cwikolnik. Przygotowuje się go na bazie buraków, czosnku i majonezu. Ugotowane buraki kroi się w plastry, miesza z resztą składników, dodaje odrobinę octu winnego i soli, a potem odstawia się wszystko do lodówki na „jedyne” 12 godzin. Po tym czasie warto sprawdzić smak i konsystencję – ewentualnie doprawić – gdy wszystko jest już jak należy można delektować się tym cudownym smakiem. Poleca się to danie jako składowa praktycznie każdego posiłku – od śniadania do kolacji (przez obiad oczywiście).

Inne ciekawe potrawy to chociażby małaj (placek z mąki kukurydzianej), placinta (pieróg z francuskiego ciasta nadziany morelowym dżemem), zama (rodzaj rosołu drobiowego zaprawionego kwasem chlebowym) czy giwecz (przygotowywana na gorąco przekąska duszonych w oleju bakłażanów, papryki, cebuli i czosnku <znowu> :) ).

Oczywiście nie kuchnia mołdawska nie może obejść się bez wina – jednak o nim dowiecie się w następnym wpisie. Spokojnie – ten już nie długo. A na razie: #KeepCalmAndEnjoyTheTrip!

mołdawskie wino

 

P.S. Oczywiście najlepiej byłoby wszystko spróbować na miejscu, w Mołdawii, ale jeśli jeszcze nie planujecie tam wyjazdu, to warto skorzystać z oferty jednej z warszawskich restauracji :) A może spróbujecie własnych sił w kuchni? Tak czy inaczej –  SMACZNEGO!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *