Wyjazdy zagraniczne

Orheiul Vechi – magnes Mołdawii

25 sierpnia 2016
283 Wyświetleń
2 Komentarzy
Przeczytano 7 minut temu
Orheiul Vechi – magnes Mołdawii

Mołdawia od dawna fascynuje ludzi poszukujących dzikiej przyrody, nieskalanej chęcią zysku ludzkiej życzliwości, normalności. Mołdawia to nie tylko zapierające dech w piersiach krajobrazy, ukryte w skalistych górach niewielkie wioski, gdzie wszyscy się znają i doskonałe wino. Ten kraj skrywa w sobie skarb, który będzie gratką nie tylko dla miłośników historii, ale też pragnących mistycyzmu dnia codziennego. Witajcie w Orheiul Vechi!

Aby tam dotrzeć, trzeba udać się do północno-wschodniej części kraju, do terenów położonych pomiędzy wioskami Trebujeni i Butuceni. To właśnie tam, meandrująca rzeka Răut, która jest prawym dopływem Dniestru, tworzy tu szeroki kanion z dwoma cyplami otoczonymi skalistymi zboczami. Jeden z nich stanowi dolinkę, drugi zaś górzysty i skalisty grzbiet. Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce na bezpieczne osadnictwo, obronę i fortecę. Strategiczne znaczenie tego rejonu doceniono już w epoce kamienia, kiedy to powstały tu pierwsze umocnienia…

Orheiul Vechi: zapis niespokojnych dziejów

Najstarszym umocnieniem na skałach są pozostałości dackiej fortecy Gaetic zbudowanej w końcu III wieku dla ochrony przed najazdami plemion germańskich. Natomiast w dolinie, w sąsiednim zakolu rzeki, znajdują się ruiny średniowiecznej twierdzy, pałacu zarządcy, kościoła, a także meczetu, karawanseraju i tatarskich i tureckich łaźni. Niespokojne czasy przełomu tysiącleci i upadku Cesarstwa Rzymskiego przygnały tu także Sarmatów, Pieczyngów czy Daków, którzy osiedlili się na dłużej i także zbudowali twierdzę.

(fot. commons.wikimedia.org)

(fot. commons.wikimedia.org)

Około IX wieku w Orhei pojawili się pierwsi chrześcijańscy osadnicy, a cztery stulecia później miejsce to zasiedlili Mongołowie (Tatarzy). Wkrótce potem wybudowali oni tu Szahir al-Dżedid (Nowe Miasto), które stało się jednym z głównych ośrodków niezwykle krwawej Złotej Ordy. Po upadku państwa mongolskiego Orhei dostało się we władanie mołdawskiego perkułaba, czyli odpowiednika naszego kasztelana). W czasach Stefana Wielkiego osada została przekształcona w kamienną fortecę. Wybudowano wówczas także dwie cerkwie. Niekorzystne położenie Orhei na rubieżach Mołdawii powodowało, że stało się ono celem licznych najazdów. Ostatecznie podjęto decyzje o przeniesieniu twierdzy w głąb kraju (obecnie Nowy Orgiejów, który liczy sobie około 30 tysięcy mieszkańców), a opuszczone ruiny zaczęto nazywać Starym Orhei (Orheiul Vechi). Dziś jest to stanowisko archeologiczno-historyczne, które wciąż skrywa w sobie wiele tajemnic. Stanowi świadectwo burzliwej historii tych ziem i stoi na straży ich pamięci. Mogłoby się wydawać, że to dość ponure miejsce, jednak bije zeń dziwna energia, która z jednej strony przyciąga, a z drugiej daje wewnętrzny pokój, którego tak często nam brakuje. To wszystko dlatego, że

w Orheiul Vechi doświadczysz mistycyzmu

I to praktycznie na każdym kroku. W IX wieku przybyli tu pierwsi mnisi. Zastali większe i mniejsze jaskinie naturalne oraz wykute w wapiennych skałach przez poprzednich mieszkańców. Większość tych jaskiń ma wejścia od strony urwistego zbocza nad rzeką i jest trudno dostępna. Założyli więc w nich monastyr Peştere, co po rumuńsku znaczy tyle, co „jaskiniowy” lub „w jaskiniach”. Mnisi drążyli też nowe jaskinie na swoje cele i inne pomieszczenia klasztorne.  Ich podziemny system w szczytowym okresie (czyli przed przybyciem Tatarów) był naprawdę potężny, ale i surowy. Dostać się do nich można było jedynie od strony rzeki, po linie przyczepionej do skalnej półki. Skromne niewielkie kaplice były otoczone pieczołowitą opieką zakonników śpiących tuż obok, na kamiennej podłodze w kamiennych boksach. Część z nich łatwo można byłoby pomylić z trumnami.

Dla turystów obecnie dostępna jest tylko podziemna cerkiewka. Wchodzi się do niej po schodach przejściem w skale z wejścia w podstawie dzwonnicy stojącej tuż koło grzbietu cypla. Wykuto je w XIX w., gdy mieszkańcy wioski Butuceni  przekształcili opuszczony klasztor w cerkiew. Kilkaset metrów dalej znajduje się drugi skalny monastyr – Bosie składający z około 30 jaskiń. Idzie się do niego przez teren cerkwi naziemnej i koło pozostałości po twierdzy Daków. W jaskiniach tych zachowało się kilka XV-XVI wiecznych napisów.

Nad całym tym skalnym cyplem i okolicą góruje cerkiew Uspieńska – Zaśnięcia NMP, pochodząca z 1904 roku. Otoczona została murem z bramą, a w centrum dostrzec można błękitną kopułę. Podobną zakończona jest cerkiewna wieża. Wewnątrz otaczającego świątynię muru z kamieni piaskowca, stoi na postumencie stary, spatynowany cerkiewny dzwon. A w jego pobliżu krzyż z rzeźbą ukrzyżowanego Jezusa nakryty półokrągłym daszkiem…

Zamknijcie na chwilę oczy i wyobraźcie sobie ten widok, tę atmosferę. Czujecie, jak z wolna zaczyna ogarniać Was pokój? Pomyślcie tylko, jak wspaniale musi być tam na miejscu! Wiatr gwiżdże w uszach i mierzwi włosy, a Wy idziecie. Przed siebie, na spotkanie. Z kim? Nie wiadomo…

(fot. commons.wikimedia.org)

(fot. commons.wikimedia.org)

Dajcie się porwać czarowi Orheiul Vechi. Niech ta myśl poniesie Was w przestworza…

ROZBUDZAMY PODRÓŻNICZE MARZENIA!

 

2 Comments

  1. Taak! Niesamowite miejsce 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *