Gdzie zjeść

Churros i nie tylko, czyli słodsze oblicze Meksyku

8 lutego 2016
93 Wyświetleń
0 Komentarzy
Przeczytano 4 minuty temu
Churros i nie tylko, czyli słodsze oblicze Meksyku

Kuchnia meksykańska kojarzy się nam przede wszystkim z guacamole, wrapami, chili con carne, wołowiną, fasolą czy tacos. Jest ona przede wszystkim niezwykle treściwa i pikantna. Błędem byłoby myśleć, że w tych potrawach i składnikach wyczerpuje się jej cały urok i potencjał. Czym byłaby kuchnia bez deserów, prawda? Poznajcie więc słodsze oblicze Meksyku.

Prawdziwą legendą meksykańskiego cukiernictwa, choć będącą daniem rozpowszechnionym przez Hiszpanów, są oczywiście churros. Podstawowy przepis opiera się na parzonym cieście parzonym które smażone jest w głębokim tłuszczu do chrupkości (znacie polskie gniazdka?), a następnie posypywane cukrem. Czasem wykorzystuje się także ciasto na bazie mąki ziemniaczanej. Tradycyjnie podawane są na śniadanie w towarzystwie gęstej, gorącej czekolady i stanowią prawdziwy strzał kalorii na początek dnia. Można je dostać praktycznie w każdej cukierni, ale najlepiej smakują zakupione na małych, lokalnych straganach, gdzie mamy pewność, że zostały zrobione według oryginalnych receptur i z naturalnych składników. Oczywiście istnieje wiele wariacji na temat churros. W Urugwaju, przykładowo, podawane są na wytrawnie, z roztopionym serem. Mogą też zostać nam podane razem z gorącą masą kajmakową, czyli dulce de leche, zamiast czekolady.

Bułeczki Pan De Muerto to tradycja sama w sobie. Stanowią obowiązkowy składnik menu na huczne obchodzone w Meksyku Święto Zmarłych w Meksyku, które zresztą zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO ze względu na oryginalność i sposób jego celebracji. Pamięć o przodkach jest w Meksyku żywo kultywowana, a Święto Zmarłych jest okazją do prawdziwie radosnego świętowania. Ludzie bawią się na cmentarzach, organizuje się barwne korowody. Pan De Muerto, czyli chleb zmarłych można przygotowywać także przez resztę roku, ale akurat w tym czasie mają one szczególny wymiar. Wypieka się je ze specjalnym wzorem przypominającym czaszkę i skrzyżowane piszczele. Przez resztę roku symbol czaszki zastępuje się zwyczajnie zwykłą kuleczką z ciasta, a „piszczele” prostymi paskami. Przepis jest, jak na meksykańską kuchnię przystało, bardzo prosty i stanowi połączenie mąki pszennej, jajek, suszonych drożdży, smalcu, soli, masła oraz sezamu.

Boca Negra to zdecydowanie nie jest deser dla zwykłych śmiertelników, to także połączenie aksamitnej faktury i wyrazistości smaku. „Czarne Usta”, bo tak brzmi tłumaczenie, to ekstremalnie czekoladowy deser, którego niezwykle słodki smak przełamywany jest raz po raz przez ogniste papryczki chili. Wedle miejscowych, pieczone i podawane w małych foremkach, niczym suflet, ciasto jest silnym afrodyzjakiem. Przepis nie jest specjalnie trudny, więc nie pozostaje już nic innego, jak tylko brać się za przygotowanie Boca Negra, i spędzenie romantycznego wieczoru z ukochaną osobą.

Chcecie poznać więcej słodkich smakołyków, jakie przygotowała dla Was kuchnia meksykańska? Nie pozostaje już nic innego, jak tylko udać się do źródeł…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *