Miasta

Tallinn – estońska perła wśród miast bałtyckich

18 maja 2016
581 Wyświetleń
0 Komentarzy
Przeczytano 16 minut temu
Tallinn – estońska perła wśród miast bałtyckich

Czy właśnie teraz myślisz o weekendzie? A gdyby tak city break; i to nie w Polsce? Szukasz miejsca, gdzie historia, tradycja nie gryzą się z nowoczesnością, a żyją wręcz w cudownej symbiozie? Miasto kultury, sztuki, rozrywki i nauki – taka jest właśnie jedna z najwspanialszych stolic w Europie – TALLINN – perła Estonii!

Tallinn, czyli gdzie Wschód spotyka się z Zachodem

W Polsce dość często pokutują stereotypy podróżnicze, które objawiają się małym zainteresowaniem danymi kierunkami podróżniczymi. Tak przez lata było również ze stolicą Estonii. Przez długi czas postrzegano go jako sowiecką satelitę, więc siłą rzeczy tylko najbardziej zapaleni globtroterzy zapuszczali się w te bałtyckie, nieznane rejony. Na szczęście, na przestrzeni lat ta tendencja się zmienia i z każdym rokiem coraz więcej naszych rodaków chcą odwiedzać swych braci znad Bałtyku. Do Tallina można wybrać się drogą powietrzną – tanie loty w tym kierunki stały się ostatnio prawdziwym hitem; lądową: może być własne auto, a jeśli poszukujecie mocnych wrażeń, to prawdziwą atrakcją będzie 16-godzinna podróż busem z Warszawy – ciekawą opcją jest estoński przewoźnik Lux Express, który wypuszcza aż 4 połączenia dziennie; mamy wreszcie drogę wodną – najlepiej ją wybrać w przypadku połączenia tripu z wyjazdem do Helsinek, gdyż rejs nowoczesnym promem czy wodolotem trwa jedyne 1,5 godziny.

Gdyby ktoś chciał postawić jasną granicę pomiędzy Wschodem a Zachodem w obrębie Tallinna, to musiałby się dość mocno napocić, by tego dokonać. Nowoczesna architektura skandynawska miesza tallinn3się bowiem z zabudowaniami czasów zimnowojennych (głównie w biedniejszych dzielnicach), a także historycznymi zabytkami rozsianymi praktycznie po całym mieście, choć, jak można się domyśleć, skoncentrowane są one w okolicach Starego Miasta. Jak ogromną mają one wartość dla kultury i cywilizacji europejskiej niech świadczy fakt, że Starówka Tallinna została w CAŁOŚCI włączona na Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Cywilizacja Wschodu i Zachodu przenikają się nie tylko w warstwie architektonicznej – prawdziwy misz masz widać w miejscowej kulturze. Estonia to nie tylko tradycja, to również kraj nowoczesnych technologii: ojczyzna Skype’a i królestwo bezprzewodowego Internetu, który dostępny jest w każdym zakątku kraju: niemal w każdej restauracji, a także w autobusach i pociągach. Wszystko pięknie, ale to właśnie ludzie tworzą niezwykłą atmosferę tego kraju i miasta. Znani z zamiłowania do tańca i śpiewu Estończycy żyją szybko i intensywnie. Z drugiej strony, dumni z estońskiej przyrody, cenią sobie życie w harmonii z naturą. Czasem nie możesz nadziwić się ich radości, uśmiech od ucha do ucha goszczą na ich twarzach. Mijając tych samych ludzi, możesz zginąć od ich gromowego spojrzenia. Cóż – życie na krawędzi :) 

Tallinn: na czym zawiesić oko?

Tallin nie jest dużym miastem, niemalże wszędzie można dojść spacerkiem, a jeśli się zmęczymy, można skorzystać z komunikacji miejskiej, która dla tallińczyków jest darmowa. Zanim jednak zaczniemy nasze zwiedzanie, warto zaopatrzyć się w Tallin Card, czyli kartę, która gwarantuje możliwość wstępu do ponad 100 atrakcji w mieście. Z kartą możemy odwiedzić muzea, skorzystać z komunikacji miejskiej, odwiedzić miejsca rozrywki, skorzystać ze zwiedzania autobusowego z przewodnikiem, zwiedzić kościoły, baszty, wypożyczyć przewodniki audio, rowery, czy łódki, wejść do klubów nocnych. Karta uprawnia również do licznych rabatów w czasie miejscowych zakupów. Niby mała karta, a cieszy. Trzeba przyznać, że to doskonała promocja miasta i zachęta, by to właśnie tam przyjechać. Ważna przez 48 godzin karta to jedyne 32 €. Można się zastanawiać, czy czas ważności nie mógłby być dłuższy, ale i tak uważamy, że taka karta to genialny pomysł.

Na wstępie chcemy zaznaczyć, że będziemy skakać po najciekawszych miejscach Tallinna – nie będzie to uporządkowana wycieczka z przewodnikiem z punktu A do punktu B. A zatem… W drogę!

W Tallinnie czuje się atmosferę z dawnych lat, związaną z północnymi i hanzeatyckimi dziejami miasta. Można powiedzieć, że jest to miasto-muzeum, przez stulecia znajdujące się pod silnym wpływem sąsiedniej Skandynawii. Nie sposób porównać Tallina z inną bałtycką stolicą, nawet ze stosunkowo podobną Rygą.

Zacznijmy zatem od sławnej Starówki, która składa się z Górnego i Dolnego Miasta. Od razu trzeba pochwalić pochwalić władze miasta: macie świetnie opisaną starówkę (!). Duża część kamienic i budynków ma tabliczki z datą budowy i skróconą historią – takiego oznakowania może Tallinowi pozazdrościć niejedno większe i bardziej popularne turystycznie miasto w Europie. A co możemy tam zobaczyć? Na Górnym Mieście mieszczą się gotyckie domy dworzan, a obok stoją secesyjne kamienice niemieckich kupców. Ta część Tallinna przez wieki była siedzibą władz. Prawdziwą perełką jest jednak Dolne Miasto. Bez kozery można uznać je za gotowy plan dla filmtallinn5ów kostiumowych – mogłyby tam powstać genialne obrazy z epoki. Nad wszystkim góruje monumentalny ratusz, który najprawdopodobniej jest najstarszą tego typu budowlą w północnej Europie. Wybudowano go pierwotnie w początkach XIV w., choć na początku pełnił funkcję magazynu, a potem teatru. Dopiero od końca XIV wieku rozpoczął on pełnić funkcje ratuszowe, natomiast rok 1404 przyniósł jego przebudowę do obecnej postaci. Warto też wiedzieć, że właśnie tu po raz pierwszy na świecie ustawiono świąteczne drzewko. A odbyło się to w roku 1441. W Tallinnie działa również najstarsza w Europie apteka, która świadczy swe usługi nieprzerwanie od 1422 roku.

Tallińska apteka ma także swój wkład w dziedzinie cukiernictwa. Dziwne? Czytajcie dalej. Otóż farmaceuci rzeczonej wynaleźli swego czasu lek na „poziom cukru i złamane serce„. Kojarzycie wyjątkową masę o charakterystycznym, migdałowym smaku. Cały świat zna ją dziś jako marcepan. O miano królestwa marcepanu Tallin walczy z niemiecką Lubeką, choć większość to właśnie stolicy Estonii przypisują palmę pierwszeństwa. Sławetna apteka nadal istnieje, a kilka budynków dalej znajduje się muzeum marcepanu oraz kawiarnia, które kultywują tradycję. Muzeum Marcepanu „Kalev” usytuowane jest właśnie przy placu Ratuszowym. Bardzo łatwo go przeoczyć, ponieważ wygląda z zewnątrz dość niepozornie, jak witryna cukierni. Pokój muzealny prezentuje całą historię, jak lek produkowany w aptece w średniowieczu stał się później popularną słodyczą. Znajdziemy tu wystawę ponad 200 marcepanowych figur i wypieków, tworzonych przy pomocy stuletnich form. Goście mogą oglądać proces tworzenia marcepanowych obrazów, a także sami je pomalować według własnego uznania. Zwiedzający mają oczywiście skosztować wszystkich miejscowych wyrobów w tamtejszej kawiarni. „Maiasmokk” („Łasuch”) jest najstarszą kawiarnią w kraju – działa w tym samytallinn2m miejscu od 1864 roku. Jak widać, Tallinn to takie prawdziwe „naj” Estonii. Co ciekawe, „Kalev” nie jest jedynym punktem na mapie miasta związany ze słodkim przysmakiem. Na ulicy Pikk mieści się sklep, w którego piwnicy znajdziemy zbiór słodkich rzeźb. Warto chociażby przez chwilę rzucić okiem, jak prezentują się popiersia Eddiego Murphy’ego, Madonny czy Marilyn Monroe zrobione właśnie z marcepanu, a nie z wosku.

Wychodząc z Rynku, wystarczy z rynku skręcić w którąś z bocznych uliczek, by dojść do murów obronnych – najstarszych (pochodzą z XIII w.) i największych na północ od Wilna. System Tallińskich obwarowań liczy prawie 2 km murów, a do dziś stoi aż 27 z 40 baszt spajających fortyfikacje. W najwyższej, 44-metrowej, Kiek in de Kök, działa filia muzeum miejskiego, zaś w Neitsitorn, czyli Wieży Dziewiczej znajduje się kawiarnia widokowa, a Gruba Małgorzata mieści z kolei Muzeum Morskie.

Poza Starym Miastem swoim pięknem urzeka również XVIII-wieczny zespół pałacowo-parkowy Kadriorg, który jest doskonałym prztallinn1edstawicielem klasycznych wpływów rosyjskich w architekturze Tallinna. Letnia rezydencja cara Piotra Wielkiego, to jeden z najpiękniejszych i najlepiej zachowanych kompleksów pałacowych w krajach bałtyckich. Kadriorg, co w języku estońskim oznacza „Dolina Katarzyny” (przypadek?) powstawał pod czujnym okiem cara, specjalnie dla ukochanej, przyszłej carycy Katarzyny I. Barokowy pałac wzniesiony został na wzór ówczesnych włoskich pałaców –  z trzypoziomową fasadą od frontu i dwupoziomową z tyłu – tworząc unikalną mozaikę architektoniczną. W niewielkim Białym Domku  urządzono muzeum z wieloma osobistymi przedmiotami cara. Rozległy kompleks parkowy ciągnie się między brzegiem morza a wapiennym wzgórzem Lasnamagi. W urządzonym w stylu francuskim parku znajdują się fontanny, kwiaty, przystrzyżone krzewy, ławeczki oraz pomniki zasłużonych Estończyków. Kadriorg jest ulubionym miejscem spacerów i wypoczynku mieszkańców Tallina oraz nowożeńców, którzy przyjeżdżają tu na ślubne sesje fotograficzne. Nazywa się go także „estońskim Wersalem”. Obecnie na terenie kompleksu Kadriorg mieści się siedziba prezydenta Estonii, do której zwiedzający mogą niemalże zapukać.Tutaj także wybudowano dumę estońskich muzeów – Muzeum Sztuki Nowoczesnej KUMU. Siedmiopiętrowy budynek ze szkła, stali i, bardzo tu popularnego, wapienia mieści nie tylko ogromną powierzchnię galerii wystawowych, które zamykają się w aż 5000 m2., ale też sale wykładowe, kino, bibliotekę, archiwum, pracownie konserwacji i fotografii, kawiarnię, restaurację i sklep. Dziedziniec jest również miejscem wystaw, a na fasadzie odbywają się projekcje wideo. Koniecznie trzeba zobaczyć wystawę posągów władców tych ziem. W wielkiej sali tuż obok siebie w niebo patrzą martwe oczy Lenina, Stalina i cara Mikołaja – czyż to nie słodkie? :)

Tallinn ma jeszcze inne „pamiątki” po Rosjanach. Pozostało tu także kilka zabytków architektury sakralnej, które są rozlokowane w obrębie starego miasta. Jedną z takich świątyń może być prześliczntallinn4y (i stosunkowo nowy) Sobór Świętego Aleksandra Newskiego, którego budowa rozpoczęła się pod koniec XIX wieku. Usytuowany jest na słynnym wzgórzu Toompea i wygląda niczym malutki zameczek. (UWAGA DYGRESJA) A propos tego wzgórza – to wiąże się piękne podanie oraz narodowy epos – „Kalevipoeg”. Wedle nich, wzgórze zostało usypane przez wdowę opłakującą swoją męża, która wnosiła głazy, by stworzyć dla niego kurhan, a z jej łez miało powstać znajdujące się u stóp wzgórza Jezioro Ulemiste. (KONIEC DYGRESJI) Mimo, że Tallin nie jest miastem katolickim czy głęboko uduchowionym, to jednak zbiór zabytków sakralnych jest wręcz oszałamiająca. Kto wie, może kiedyś pokusimy się o popełnienie jednego wpisu na ich temat – czas pokaże…

Jeśli chcielibyście odpocząć od historii i zabytków, to koniecznie musicie skierować się do dzielnicy Rotermann. Jeśli lubicie kontrast surowego budownictwa industrialne z nowoczesną architekturą, to będzie to miejsce idealne dla Was. Zwłaszcza, że Wasze obiektywy fotograficzne będą Wam wdzięczne za tę wizytę. Rotermann jest teraz dość ekskluzywną dzielnicą, gdzie mieszczą się sklepy, biura, mieszkania i lofty. Jest ona fantastycznym przykładem, jak można na nowo wykorzystać walące się fabryki, by nadać im nowego blasku, tworząc zupełnie nową jakość. Znajdujące się tam hotele, restauracje, kawiarnie, galerie i inne miejsca kulturalne sprawiły, że to miejsce na nowo stało się pożądaną i modną lokalizacją. Tchnęły w Rotermann nowe życie.

I jak? Już zapałaliście gorącym pragnieniem odwiedzin stolicy Estonii? Tallinn czeka! Nie dajcie się długo prosić! Z pewnością Tallinn się Wam odwdzięczy! W ciemno możemy zaświadczyć, że na jednej wizycie z całą pewnością się nie skończy. Taki jest właśnie Tallinn – pociągający, hipnotyczny, czasem kosmopolityczny, jednak harmonia i spokój, jakie z niego biją, są nie do przecenienia! Zresztą zobaczcie sami… Historia i nowoczesność… Jedność.

tallinn.jpg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *