W górach

Yungas Road, czyli boliwijska Droga Śmierci

23 stycznia 2017
1115 Wyświetleń
4 Komentarzy
Przeczytano 5 minut temu
Yungas Road, czyli boliwijska Droga Śmierci

Wyobraźcie sobie, że jesteście teraz w Boliwii. Dokładnie w stołecznym La Paz. Jakaś niewiadoma siła ciągnie Was do malutkiego Coroico. Po prostu musisz tam pojechać. Ciekawe, czy Twój entuzjazm będzie taki sam, jeśli powiemy Ci, że będziesz zmuszony w tym celu pokonać najniebezpieczniejszą drogę świata, czyli Yungas Road? Dalej jesteś gotów tamtędy jechać? A jeśli powiemy, że nie bez kozery znana jest jako Droga Śmierci?

Yungas Road – owoc pracy jeńców

Trzeba przyznać, że nad Yungas Road od początku wisiało widmo śmierci. Zbudowana w latach 30. XX wieku przez paragwajskich jeńców wojennych, jest jedną z zaledwie kilku dróg łączących Amazonię na północy Boliwii ze stolicą tego kraju.

(fot. commons.wikimedia.org)

(fot. commons.wikimedia.org)

Wyboista i na ogół nie szersza niż trzy metry, słynie ze ekstremalnych stromizn, nigdy nie zanikających mgieł, tropikalnych ulew, osuwisk, luźnych skał i ograniczonej widoczności. To wszystko na długości niewiele przekraczającej 60 kilometrów.

(fot. commons.wikimedia.org)

(fot. commons.wikimedia.org)

To tu w 1983 roku wydarzył się najstraszliwszy wypadek drogowy w historii Boliwii, kiedy autobus z ponad setką pasażerów stoczył się do przepaści. Postawione na serpentynach krzyże wskazują miejsca śmiertelnych wypadków, a niejeden kierowca, wjechawszy tu w gęste, oślepiające chmury, szeptem wznosi modły do bogini Pachamamy z prośbą o bezpieczny przejazd. Nie wszystkim się to udaje…

Zważywszy, że każdego roku ginie tu około 300 osób, można się zastanawiać, po cóż właściwie ktokolwiek przy zdrowych zmysłach miałby korzystać z tej zdradzieckiej południowoamerykańskiej drogi. Cóż – dla niektórych to jedyny sposób, by mieć kontakt ze „światem” i „cywilizacją”. Pozostaje pytanie – czy czasem nie lepiej być zwyczajnie odciętym od nich? Odpowiedź zostawiamy Wam…

(fot. commons.wikimedia.org)

(fot. commons.wikimedia.org)

Zapomnij o barierkach czy poboczu, a przygotuj się na pionowe, mrożące krew w żyłach, przepaście. Nie bez kozery miejscowi nazywają ją El Camino de la Muerte!

Oczywiście to wszystko nie mogło powstrzymać ekipy Top Gear – spotkali się oni z Yungas Road twarzą w twarz. Zobaczcie, jak im poszło :)

Yungas Road – rowerzyści ją uwielbiają!

Ale tylko ci, którzy szukają ekstremalnych wrażeń, którzy nie wytrzymają długo bez buchającej adrenaliny. Po przekroczeniu stolicy, droga wznosi się najpierw do wysokości około 4650 metrów w La Cumbre Pass, potem idzie już „z górki” –  w Coroico schodzi ona jedynie do 1200 metrów.

(fot. commons.wikimedia.org)

(fot. commons.wikimedia.org)

Oczywiście najcięższe warunki panują tu w porze deszczowej – czyli mniej więcej od listopada do marca. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby uzmysłowić sobie, co powstanie z połączenia deszczu, ciepłych wiatrów, staczającego się błota, okraszonego mleczną mgłą. Niebezpieczeństwo diametralnie wzrasta, a przejazd niejednokrotnie graniczy z niemożliwym.

Czy to działa odstraszająco? Wręcz przeciwnie. Dla jednych Yungas Road to jedyne połączenie ze światem, dla całej reszty to atrakcja, której nie są w stanie się oprzeć. Czym będzie dla Ciebie?

Yungas Road - widok z Coroico (fot. commons.wikimedia.org)

Yungas Road – widok z Coroico (fot. commons.wikimedia.org)

P.S. Do Coroico wybrać się wręcz należy, by spróbować suszonego mięsa lamy lub pieczonej świnki morskiej, a i plantacje kakao wyglądają oszałamiająco! Zobaczcie – jeśli macie jeszcze chwilę – krótki dokument o El Camino de la Muerte! 

Do zobaczenia!

 

4 Comments

  1. Ola

    Na rowerze w sumie mogłabym przejechać kawałek takiej trasy, choć bałabym się, co zrobię, kiedy nagle jakiś samochód będzie chciał przejechać obok mnie :) Przecież nie będzie wlókł się za rowerem, a na mijanie też miejsca za wiele nie ma…

  2. Wojtek

    Szanowna redakcja – „stołecznym”. La paz nie jest stolicą Bolivi. Skoro już piszecie o świecie to chociaż zerknijcie choćby do Wikipedi
    Pozdrawiam
    PS. Byłem i rowerem zjechałem. spektakularne. A artykuł jest przesycone nieprawdziwymi historyjkami

    • Polecamy jeszcze znajomość polskiej ortografII :) P.S. La Paz jest siedzibą rządu, więc można mówić tu o stołeczności. Choć fakt – SUCRE jest stolicą konstytucyjną… Dzięki za czujność!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *